„Bo RODO” – takie tłumaczenie słyszymy coraz częściej. Z reguły – zupełnie niepotrzebnie, bo niektórzy uznali, że wejście w życie RODO oznacza całkowity zakaz używania imienia czy nazwiska w codziennym życiu. Czy absurdy RODO mają jakikolwiek sens?

RODO jest już z nami jakiś czas. Kary za nieprzestrzeganie RODO wciąż pozostają – zgodnie z naszymi przewidywaniami – straszakiem, niż realną groźbą. Zmieniło się za to podejście ludzi do danych osobowych – niestety, nie zawsze w kierunku, który aprobowaliby twórcy Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych. Okazuje się, że w praktyce dla wielu RODO = zakaz posługiwania się danymi osobowymi. Co prowadzi do absurdów…

1. Nie mogę Pani powiedzieć, czy Pani dziecko jest w naszym szpitalu

Kilka tygodni temu miał miejsce wypadek autokarowy z dziećmi jadącymi w góry na wakacje. Okazało się, że co najmniej niektórzy rodzice nie mogli uzyskać telefonicznie informacji, do którego szpitala trafiły ich pociechy. Pracownicy szpitali zasłaniali się, oczywiście, RODO. O ile miałoby to sens w przypadku zapytania się recepcjonistki w szpitalu o dane wszystkich pacjentów znajdujących się w placówce, o tyle udzielenie informacji, czy konkretny pacjent (którego dane rodzice przecież podali) jest nie tylko legalne… więcej o RODO